niedziela, 15 stycznia 2012

Wiślanie 69

  Zespół wokalno-instrumentalny Wiślanie 69 powstał w październiku 1968 r. Założony został przez Andrzeja Tylczyńskiego (ur. 1.01.1925 r. w Poznaniu), twórcę wierszy i tekstów satyrycznych, który postanowił zorganizować własny zespół beatowy, którego celem miało być połączenie folkloru słowiańskiego z rhythm and bluesem i soulem. Grupę utworzył na bazie białostockiej formacji Żółtodzioby.
  W pierwszym składzie grupy znaleźli się: Leon Adamiak (eks Żółtodzioby) - gitara basowa, pianino; Kazimierz Królikowski (eks Żółtodzioby) - saksofon, harmonijka ustna, flet, śpiew; Sławomir Hancewicz (eks Żółtodzioby) - gitara, trąbka, śpiew i Bogdan Sakowicz (eks Żółtodzioby) - perkusja, puzon, śpiew. W warszawskim klubie "Hybrydy" A. Tylczyński zwrócił uwagę na Grażynę Litwin - śpiew i Bogdana Wyszyńskiego - śpiew, gitara. Później w formacji grali m. in. Andrzej Ibek - pianino, organy; Wiesław Ejssymont (eks Bizony) - trabka i Janusz Hryniewicz (eks Peany) - spiew. Błyskawiczna kariera zespołu zaczęła się udanym występem 18 lutego 1969 r. na Telewizyjnej Giełdzie Piosenki, podczas której laureatką została piosenka "Kiedyś przecież, spotkamy sie znów". W tym samym miesiącu zorganizowano pierwszą sesję nagraniową dla Młodzieżowego Studia "Rytm", a w maju drugą, podczas których Wiślanie 69 nagrali przebojowe utwory (Za daleko ten twój brzeg; Czerwone maliny; Tam, gdzie wiślany brzeg). Zespół zilustrował też muzycznie serial TVP "Do przerwy 0:1".
  Po debiucie płytowym i estradowym, w czerwcu Wiślanie 69 wystąpili na VII KFPP w Opolu. Formacja nie zdobyła nagrody, ale pozyskała wyróżnioną tam wokalistkę Elżbietę Żakowicz. E. Żakowicz (ur. 25.06.1969 r.), absolwentka średniej szkoły muzycznej, debiutowała w 1966 r. w krakowskiej imprezie "Mikrofon dla wszystkich", gdzie zwyciężyła w konkursie piosenka "Ty jesteś moim swiatem". Dzięki wygranej wokalistka została zaangażowana do zespołu Zygmunta Wicharego, potem występowała z wojskową grupą estradową Desant i Skaldami.
  Wraz z E. Żakowicz do Wiślan dołączyli: Andrzej Bartoszek (eks Ślęzanie) - gitara; Albin Biskupski (eks Daltoniści) - gitara basowa i Stefan Płaza (eks Ślęzanie, Twarze) - perkusja. Dotychczasowa solistka grupy G. Litwin, wraz z B. Wyszyńskim i B. Sakowiczem zorganizowała formację In Plus And Sava, ktora w 1970 r. wystepowała w klubie "Sound City" w Oslo.
  W październiku 1969 r. z zespołu odeszli K. Królikowski i S. Hancewicz. Ich miejsca zajęli: Bogusław Biełło (eks Pod Jaszczurami) - saksofon tenorowy, saksofon barytonowy i Bogusław Kot-Mazurkiewicz (eks Kolorowe Koty) - trąbka. W tym składzie wylansowano m. in. przeboje "Chcę wierzyć twoim słowom"; "Czy nawet kilku dni nie chcesz podarować mi?". Ostatni z utworów dotarł do pierwszego miejsca Telewizyjnej Giełdy Piosenki (20.01.1970).
  Po kilkumiesięcznym okresie koncertowania w kraju, z grupy odszedł A. Ibek do zespołu Marianny Wróblewskiej. Z końcem września 1970 r. Wiślanie 69, bez sekcji dętej, z B. Kot-Mazurkiewiczem grającym na organach, wyjechali na 9-miesięczne tournee do Holandii, gdzie występowali obok grup The Cats i George Baker Selection oraz nagrali singiel.
  Po powrocie z Holandii odszedł B. Kot-Mazurkiewicz, organistą został Stefan Żochowski, a gitarzystą basowym Krystian Wilczek (eks Twarze). Wiosną 1972 r. w miejsce J. Hryniewicza, nowym wokalistą został Roman "Pazur" Wojciechowski (eks Twarze). Obok niego w skład Wiślan 69 wchodzili: E. Żakowicz - śpiew; A. Bartoszek - gitara; S. Żochowski - organy, pianino; K. Wilczek - gitara basowa i S. Płaza - perkusja. Z grupą współpracował też wokalista Stanisław Wenglorz (eks Bardowie cieszyńscy). W tym składzie zespołowi nie udało się wylansować znaczących przebojów.
  Po rozwiązaniu grupy, przez A. Tylczyńskiego z końcem 1972 r., E. Żakowicz wraz z członkami Wiślan 69 utworzyła zespół Ela i Grupa, który wziął udział w lutym 1973 r. w imprezie "Zima Katowicka". Potem wokalistka współpracowała z zespołami Arianie i Centrum. Z tym ostatnim wystąpiła w 1974 r. w koncercie "To stary, dobry rock and roll" na XIV MFP w Sopocie. B. Kot-Mazurkiewicz zmarł 29 kwietnia 1978 r. S. Płaza w 1973 r.współpracował z zespołem Breakout. R. Wojciechowski (z K. Wilczkiem) reaktywował Twarze, z początkiem 1974 r. znalazł sie w Hokusie, potem w Breakout, heavymetalowym Aerobusie i formacji Transport Band. Dyskografię muzyka uzupełniają płyty "DDD" (Polton, 1991) i "Czarne Komety z Południa. Złote przeboje lat 60." (Silton, 1993).

NAGRANIA PŁYTOWE

SP SP-193 Pronit (07.1969)
Kozaczok
Skład: J. Hryniewicz - śpiew; B. Wyszyński - gitara; L. Adamiak - gitara basowa; K. Królikowski - saksofon, organy; S. Hancewicz - trąbka; B. Sakowicz - puzon, perkusja; A. Ibek - organy

SP SP-329 Muza (03.1970)
Kiedyś znów spotkamy sie znów / Szept przydrożnych wierzb
Nagrania z LP XL 0626

SP SP-330 Pronit (03.1970)
Chcę wierzyć twoim słowom / Czy nawet kilku dni nie chcesz podarować mi?
Nagrania z LP XL 0626

SP 5C 006-24405 EMI-Imperial [NL] (1971)
May Be She [Może ona, może i ty] / Clear Sun [Zachodźże słoneczko]

EP N-0565 Muza (04.1969)
Kiedyś przecież spotkamy się znów / Czerwone maliny / Za daleko ten twój brzeg / Tam gdzie wiślany brzeg
Skład: G. Litwin - śpiew (1, 3, 4); B. Wyszyński - gitara, śpiew (2); L. Adamiak - gitara basowa; K. Królikowski - saksofon, organy; S. Hancewicz - trąbka; B. Sakowicz - puzon, perkusja; A. Ibek - organy

EP N-0587 Muza (01.1970)
TELEWIZYJNA GIEŁDA PIOSENKI (3)
Czy nawet kilku dni nie chcesz podarować mi?
Skład: E. Żakowicz - śpiew; A. Bartoszek - gitara; A. Biskupski - gitara basowa; A. Ibek - pianino; B. Biełło - saksofon tenorowy; B. Mazurkiewicz - trąbka; S. Płaza - perkusja

LP XL/SXL 0626 Pronit (1970)
SKĄD MY SIĘ ZNAMY
Kiedyś przecież spotkamy sie znów / Chcę wierzyć twoim słowom / Niepokój o zmierzchu / Dla mnie twój słoneczny usmiech / Długa noc / W lesie nad potokiem / Skąd my się znamy / Szept przydroznych wierzb / Gdy sam zostaniesz / Niezdecydowany chłopak / Czy nawet kilku dni nie chcesz podarować mi? / Człowiek się boi
  Nagrywano od stycznia do marca 1970 r.
Skład: E. Żakowicz - śpiew (1, 3, 5-7, 9, 11); J. Hryniewicz - śpiew ; A. Bartoszek - gitara; A. Biskupski - gitara basowa; A. Ibek - organy, pianino; B. Biełło - saksofon tenorowy; B. Mazurkiewicz - trąbka; S. Płaza - perkusja i Partita - śpiew

LP XL 0673 Pronit (09.1970)
DISCORAMA (1)
Sam gdy zechcę powrócę
Skład: J. Hryniewicz - śpiew; A. Bartoszek - gitara; A. Biskupski - gitara basowa; A. Ibek - pianino; B. Biełło - saksofon tenorowy; B. Mazurkiewicz - trąbka; S. Płaza - perkusja

PD R-0119 Ruch (04.1969)
Kiedyś przecież spotkamy sie znów

PD R-0182 Ruch (03.1970)
Chę wierzyć twoim słowom

PD R-0183 Ruch (03.1970)
Niepokój o zmierzchu

PD R-0184 Ruch (03.1970)
Czy nawet kilku dni nie chcesz podarować mi?

PD R-0061-II Ruch (1972)
Czerwone lata

PD R-0069-II Ruch (1972)
Kiedy nadejdzie czas

MC CK 1288 Muza (1993)
ZŁOTE LATA POSKIEGO BEATU 1970 - vol. 3
Czy nawet kilku dni nie chcesz podarować mi?

2 MC CK 1291/2 Muza (1993)
ZŁOTE LATA POSKIEGO BEATU 1972 - vol. 1, 2
Zachodźże słoneczko / Kedy nadejdzie czas / Nie na zawsze

NAGRANIA RADIOWE

02.1969:
Kiedyś znów spotkamy sie znów (voc. G. Litwin); Tam, gdzie wiślany brzeg (voc. G. Litwin); Kiedy opadają liście z drzew

05.1969:
Za daleko ten twój brzeg (voc. G. Litwin); Chcę wierzyć twoim słowom (voc. J. Hryniewicz); Nieśmiały adorator (voc. J. Hryniewicz); Czerwone maliny (voc. G. Litwin i B. Wyszyński); Pożegnaj mnie dziewczyno (voc. zespół)

09.1969:
W lesie nad potokiem (voc. E. Żakowicz); Skąd my się znamy (voc. E. Żakowicz)

1970:
Zachodźże słoneczko (voc. E. Żakowicz); Sam gdy zechcę, to wrócę (voc. J. Hryniewicz); Czy nawet kilku dni nie chcesz podarować mi? (voc. E. Żakowicz)

1972:
Czerwone lata (voc. E. Żakowicz); Nie na zawsze (voc. E. Żakowicz); Dzisiaj zmienił się świat (voc. E. Żakowicz); Kiedy nadejdzie czas (voc. R. Wojciechowski); Deszcze padają nocą (voc. E. Żakowicz); A o nas nie wie nikt (voc. R. Wojciechowski)

Źródło: "Encyklopedia Polskiej Muzyki Rockowej - ROCN 'N' ROLL 1959-1973" - autorzy: Jan Kawecki, Janusz Sadłowski, Marek Ćwikła, Wojciech Zając

I na koniec: Za daleko ten twój brzeg
http://w321.wrzuta.pl/audio/3PQuiviGzRR/wislanie_69_-_za_daleko_ten_twoj_brzeg

PS.

1. Download z sieci.
2. Ponad ćwierć wieku temu w Programie Pierwszym Polskiego Radia był przedstawiony cykl pod tytułem "Wejście rocka". W Magazynie Muzycznym "Rytm" przedstawiano zrealizowany przez Pana redaktora z Radia Opole (niestety nie pamiętam nazwiska) początki polskiego rocka (rock and rolla, big beatu) do roku 1964. Posłuchałbym jeszcze raz tej audycji. Może ktoś ma. Proszę o kontakt.

11 komentarzy:

  1. Miło poczytać o kumplach z którymi się słuchało muzy i bawiło w klubach i na koncertach zwłaszcza A.Bartoszku ,S.Płazie ,A. Biskupskim.ŚWIETNI MUZYCY I KUMPLE.BIAŁY SŁOŃ

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo się cieszę, że może Pan miło poczytać o kolegach. A może ma Pan swoje wspomnienia związane z bigbitem, dotyczące nie tylko grupy Wiślanie 69 i mógłby się nimi podzielić. Każda wiadomość mile widziana.
    Pozdrawiam
    Grzegorz

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam po długim milczeniu.

    Na stronie Romana Wojciechowskiego znajdziesz zdjęcie składu z '72 roku, gdzie już on jest a do tego jeszcze Bogdan Kot-Mazurkiewicz (czyli nie mógł odejsć wcześniej), więc jest tutaj mała nieścisłość. Ponadto wiem z pierwszej ręki, że to Wojciechowski (lider i założyciel Twarzy) wziął do Wiślan Wilczka (basista Twarzy) a że Żochowski dobrze sobie radził na organach to został klawiszowcem. Ten skład Wiślan grał podobno bardzo dobrze- tych Wiślan, czy Eli i Grupy tak prawdę mówiąc to chciałbym posłuchać, bo to była ambitna muzyka a nie te pierdoły, co wcześniej. Jedyne nagrania w tym wydane jako bonus na CD "Kiedy nadejdzie czas", brzmi koszmarnie. W tamtych czasach realizatorzy częściej knocili robotę jak ją dobrze wykonywali. Wenglorz nie śpiewał z Wiślanami. Owszem. Był na paru próbach ale został odesłany do domu i przyszedł Wojciechowski.

    No tak:) Biały Słoń, czyli Seta)- klub dla trudnej młodzieży. W książce o Dudku na stronie 36 znajdziesz jego wspomnienia na ten temat. Wspomina występ grupy Ksiażęta w składzie: Janusz Hryniewicz- voc, Andrzej Bartoszek- g, Albin Biskupski- bg i Stefan Płaza- dr. Musiał być czad!:)
    Tak po prawdzie wielką stratą dla polskiego bluesa jest to, że dziennikarze nie rozpropagowali na całą Polskę (dzisiaj też nie pomagają) tego, co się działo na Górnym Śląsku wtedy (Katowice, Bytom, Sosnowiec, Modrzejów itp.). Muzycznie to było USA po prostu:). Tam się w tym czasie (lata 60, 70) słuchało najnowocześniejszej muzyki ze świata (blues elektryczny, rhythm and blues, soul, fusion, funk itp.) i na bazie tej muzyki muzycy budowali swoją muzykę, swoje granie- grali też covery, co było ich swoistą muzyczną edukacją. Ci co naprawdę włożyli tą pracę (byli znani z tego, że bardzo dużo ćwiczyli na instrumentach) zrobili większą lub mniejsza karierę- byli rozchwytywani (Wiślanie to jeden z wielu przykładów). Tylko żal niektórych genialnych zespołów z tego okresu, które nie w pełni zostały wtedy docenione albo były zbyt duże trudności z przebiciem się (zbyt małe zainteresowanie branży itd.) i dzisiaj są prawie zapomniane. Ech! Być tam wtedy w tych klubach:)

    Pozdrawiam

    S.

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam serdecznie.
    Dzięki za cenne informacje. Wzmiankowane zdjęcie jest na stronie Romana Wojciechowskiego. Cały Twój wywód związany z Wiślanami jest dość zwarty, więc może kiedyś nieco zmienię ten biogram...
    Ja akurat wolę te "pionierskie" utwory, może i proste, ale mające wiele uroku.
    Szkoda, że zniknęło to z naszych estrad, a pojawiły się, jak piszesz, utwory ambitniejsze, może i dobre na koncercie, ale w domowym zaciszu nużące. Ale każda muzyka ma swoich fanów...
    Szkoda, że bardzo wiele grup nie pozostawiło po sobie żadnych nagrań. Coż, signum temporis.

    Pozdrawiam
    Grzegorz

    OdpowiedzUsuń
  5. Te pionierskie przeboje (jasne, że taka muzyka środka też była potrzebna) podobały się ludziom a jak oni potem odeszli od Tylczyńskiego i postawili tylko na ambitną muzykę to wiadomo, że mogli się nią chwalić jakie mają ambicje ale był problem z przyciągnięciem większej publiki na koncert. Jakby pomieszali te wczesne rzeczy z tymi ambitnymi i nie próbowali stać się całkiem niezależni (Tylczyński, który miał układy-wiadomo Warszawka) to prawdopodobnie zespół istniałby dużo dłużej a tak stało się jak się stało. Owszem. Wolę ambitniejszą muzykę ale to nie znaczy, że jest ona nużąca. Po prostu kwestia gustu i osłuchania. Co do nagrań to wiele nagrań także tych nagranych amatorsko (czyli jakiś dobry magnetofon, dobre pomieszczenie albo koncert i gramy) również niestety poginęło.

    Pozdrawiam

    S.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ps. To nie zniknęło z naszych estrad tylko zmieniały się brzmienia i muzyczne mody na przestrzeni lat i to stało się jeszcze bardziej banalne (bo i wtedy było mimo tego, że miało wiele uroku jak piszesz- nie oszukujmy się).

    Popatrz:
    - muzyka marszowa typu "A wszystko to, bo ciebie kocham" itp.,

    - muzyka góralska/biesiadna/disco-polo,

    - tęskne "popowe" piosenki w molowej tonacji typu "Co ja teraz zrobię, życie jest bez sensu":)))

    Tacy "wykonawcy" a raczej celebryci piosenki jak jak: Jula, Ewa Grzeszczak, Sumptuastic, taka jedna ballada Blue Cafe - nie znam tytułu i inni. Nawet niektóre piosenki Dżemu jak "List do M", czy "Moja Victoria".

    W sumie to właśnie tego typu tandeta (poza Dżemem jeśli chodzi o słowo tandeta) mimo wszystko), mimo, że raz wykonują ją raz dobrzy (przeważnie rzemieślnicy) a raz mierni muzycy zdominowała polski rynek. Czasy się zmieniają i formuła big beatowa i pokrewna, której jesteś zwolennikiem, mimo, że ostatnio odświeżyła ją albo raczej przypomniała Ania Rusowicz też nie mogła trwać wiecznie. Nie czarujmy się takim dziecinnym myśleniem;). Zawsze jednak są jeszcze płyty i różne nagrania. Uważam, że muzyka ambitna nie wyparła tej lekkiej, łatwej i przyjemnej. To funkcjonowało zawsze obok siebie tylko kondycja i równowaga sił między tym i tym oraz inne czynniki wpływające na to wszystko w różnych okresach po prostu się zmieniały.

    Pozdrawiam

    S.

    OdpowiedzUsuń
  7. Widzę, że nieco Cię dotknęła moja uwaga o nużącej muzyce. Może nie powinienem tego pisać, w końcu co kogo interesują moje gusta muzyczne.
    Fakt, moda muzyczna zmienia się co parę lat. Jeszcze kilkanaście lat temu królowało disco polo, które obecnie ma o wiele mniej amatorów. To samo było z, jak określasz, formułą big beatową. Niestety, wszystko w nadmiarze się przejada. Bigbit lat 60/70, rock lat 80, disco polo - gatunki wszechwładnie dominujące w swoim czasie, po jakimś czasie traciły fanów.
    Tak było i będzie.
    Ja bym wykonawców tych przebojów, jak piszesz tandety, nie obrażał. W końcu mają swoich odbiorców, którzy tą muzykę kupują.
    Ciekawa jest uwaga o "zmianie układu sił" pomiędzy muzyką "ambitną" i "lżejszą". Nigdy tak o tym nie myślałem, ale jest tu dużo racji. Zmiana mód muzycznych to fakt. Dorastają nowi "odbiorcy muzyki". którzy nie chcą słuchać dominującego nurtu muycznego. Pojawiają się nowi "idole", czy też raczej są dobrze lansowani. I następuje zmiana na rynku muzycznym. Nic na świecie nie jest wieczne...

    Pozdrawiam
    Grzegorz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dotknęła, po prostu dyskutujemy, polemizujemy trochę. Masz rację. Mają swoich odbiorców i być może powinienem delikatniej a nie tak prosto z mostu.

      Pozdrawiam

      S.

      Usuń
    2. W sumie to fajnie, że możemy ze sobą podyskutować. Wnosi to trochę życia do mojego bloga.
      Co do "mocnych" określeń dzisiejszych "sław", to nie ma co ich używać. Za kilka, kilkadziesiąt lat będą wyglądać jak określenia tzw. uznanych publicystów o rodzimym bigbicie. Żółć starszego pokolenia ;)
      Pozdrawiam serdecznie
      Grzegorz

      Usuń
    3. Za kilka lat jak nie szybciej może zniknąć pamięć o tych celebrytach piosenki tak jak o niektórych już wcześniej zniknęła, na co szczerze liczę. A o big beacie i polskim rocku lat 60/70 ciągle jeszcze pamiętamy, nie? Przynajmniej o niektórych wykonawcach.

      A co ja będę gadał o tandecie:))). Mietek Jurecki najlepiej to ujął:

      https://www.youtube.com/watch?v=9ZjBTX0kvvc

      Pozdrawiam

      S.

      Usuń
    4. Każdy czas ma swoich "bohaterów". Pamięć o większości za kilka, kilkanaście lat pozostanie w niedużym gronie niegdysiejszych fanów. Tak było, jest i będzie...
      Co do pamięci o rodzimej muzyce z lat 60-tych i 70-tych, to z nią różnie bywa. Mało jest materiałów źródłowych, biogramy robione na podstawie wspomnień jednego z muzyków, czasami trudno zweryfikować podawane daty. Trzeba wierzyć na słowo.
      A o paru grupach czy solistach chciałoby się napisać, a materiałów nie ma. Nawet o tak popularnym kiedyś Henryku Fabianie. Czasem można się zniechęcić. Miejmy nadzieję, że kiedyś materiały sie pozbiera...
      Pozdrawiam
      Grzegorz

      Usuń