niedziela, 20 lipca 2014

Piotr Puławski (szkic biogramu)

  Piotr Puławski (wł. Peter Steiman) - gitarzysta, wokalista, kompozytor. Urodził się 22 czerwca 1941 r. Pierwsze doświadczenia muzyczne datują się na 1956 r., kiedy zaczął grać na banjo w dixielandowym zespole Vistula Stompers. W latach 1958-1960 nieregularnie występował  jako gitarzysta w swingtecie Janusza Zabieglińskiego.
  Na ogólnopolskiej scenie muzycznej zaistniał w styczniu 1960 r., gdy na I Ogólnopolskim Konkursie Wokalistów Jazzowych w Warszawie zajął 3 miejsce. W roku następnym, podczas występów Czerwono-Czarnych w Warszawie (m. in. na tzw. "fajfach" w restauracji "Kongresowa" oraz na porankach w kinach "Palladium i "Skarpa"), P. Puławski został drugim gitarzystą zespołu. Z grupą występował w letnich "Non Stopach" i obu edycjach autorskiej  akcji zespołu "Czerwono-Czarni szukają nowych talentów" zakończonych Festiwalami Młodych Talentów w latach 1962-1963. Z formacją wystąpił także w trzech pierwszych edycjach KFPP w Opolu (1963-1965) oraz na koncertach w Czechosłowacji i NRD (1964).
  Latem 1965 r. odchodzi z Czerwono-Czarnych i z kolegą z zespołu - gitarzystą Wiesławem Bernolakiem oraz trzema muzykami Niebiesko-Czarnych: basistą Zbigniewem Bernolakiem, saksofonistą Włodzimierzem Wanderem i perkusistą Andrzejem Nebeskim tworzy nowy zespół Polanie. Po okresie prób, jesienią 1965 r., grupa dokonuje nagrań płytowych i radiowych. W listopadzie 1965 r. nowa formacja odbywa wspólną dwutygodniową trasę koncertową z angielskim zespołem The Animals. Dla Polan i P. Puławskiego to moment przełomowy. Grupa  muzycznie zbliżyła się do Anglików, a zafascynowany E. Burdonem P. Puławski przejął wiele z jego stylu stając się największą indywidualnością formacji. W grudniu 1965 r. Polanie występują na warszawskiej "Gitariadzie", a w styczniu 1966 r. w Filharmonii Narodowej. W maju tego roku zespół wyjeżdża na trasę koncertową po RFN i Skandynawii, która trwa do stycznia 1967 r. Po dokonaniu nagrań radiowych grupa koncertuje w kraju i ZSRR. Jesienią 1967 r. Polanie zarejestrowali materiał na debiutancki album i "czwórkę" dla Polskich Nagrań. W listopadzie 1967 r. formacja ponownie wyjechała na serię koncertów do ZSRR, gdzie występowała w składance estradowej z Daną Lerską, Reginą Pisarek i Wojciechem Gąssowskim. Po powrocie z tego tournee w marcu 1968 r. zespół rozpadł się.
  P. Puławski nie wszedł w skład reaktywowanych Polan, ale utworzył własny zespół. Grupę Piotra Puławskiego tworzyli: Mirosław Męczyński (eks Burano And Leske Rom) - gitara; Janusz Zieliński (eks Burano And Leske Rom) - gitara basowa; Andrzej Ibek (eks Drumlersi) - organy i Aleksander Bem (eks Pięciu) - perkusja. W styczniu 1969 r. formacja wystąpiła na IV "Musicoramie", a w maju podczas Telewizyjnej Giełdy Piosenki wykonała utwór "Tu gdzie jesteś ty".
  Po rozwiązaniu grupy lider pojawił się w zespole Władysława Jagiełły. Obok P. Puławskiego grali tam: Z. Bernolak - gitara basowa; Zbigniew Namysłowski - saksofon altowy; Piotr Kott - trąbka i Stanisław Cieslak - puzon.
  Podczas jednego z wyjazdów do Skandynawii zdecydował sie na pozostanie za granicą. Ze Szwecji wyjechał do stolicy Danii - Kopenhagi, gdzie mieszkała jego matka. Stamtąd pod koniec 1970 r. wyjechał do RFN, gdzie zajął się pracą w branży komputerowej. P. Puławski jest do dzisiaj właścicielem firmy Informacji Technologicznej.
W Niemczech mógł oddać się swojej drugiej pasji - lataniu, które wcześniej uprawiał w kraju. Odnowił licencję lotniczą,  którą nabył wcześniej w Polsce. Z powodzeniem zajął się akrobacjami powietrznymi. W tym bardzo niebezpiecznym sporcie osiągnął wiele: został instruktorem latania akrobatycznego i kilka razy był członkiem niebieckiej kadry narodowej, biorąc udział w mistrzostwach świata.
  P. Puławski uczestniczył w próbach reaktywacji Polan w 1996 r. i 2009 r.. Brał udział w kilku koncertach, które w nowym tysiącleciu dali Czerwono-Czarni. Na jednym z nich, który odbył się w warszawskiej Sali Kongresowej 30 listopada 2007 r., potwierdził swoją muzyczną formę doskonale wykonując dwa utwory: "The House of the Rising Sun" i "Unchain My Heart".
  Dyskografię Piotra Puławskiego tworzą płyty nagrane z zespołami Czerwono-Czarni i Polanie.

Piotr Puławski (Polanie)
Po lewej Andrzej Nebeski.


Źródła:
 "Encyklopedia Polskiej Muzyki Rockowej - ROCK'N'ROLL 1959-1973" - autorzy: Jan Kawecki, Janusz Sadłowski,  Marek Ćwikła, Wojciech Zając (wyd. ROCK-SERWIS, Kraków 1995)
 "Mocne uderzenie - Czerwono-Czarni" - autor Marek Gaszyński (wyd. Prószyński i S-ka);
 "Leksykon Polskiej Muzyki Rozrywkowej" - autor:  Ryszard Wolański (wyd. Agencja Artystyczna MTJ - Warszawa 2003)
 http://tomaszdziubinski.pl/index.php/fotokalendarium/2000-2009
  kontakt z Panem Piotrem na Facebook'u
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=4094137913401&set=a.4094135233334.2148192.1281394050&type=3&theater  (zdjęcie)

1. Wielkie dzięki dla Pana Piotra za uzupełnienie informacji i korektę nieścisłości.

14 komentarzy:

  1. Dla mnie osobiście Piotr Puławski był jedną z większych idywidualności i talentów na polskim rynku muzycznym i żąłuję, że tak wcześnie zniknął z rodzinego rynku medialnego. Jestem zafascynowany jego osiągnięciami tak samo jak byłem zafascynowany ongiś jego muzyką. Miałem przyjemność uścisnąć mu dłoń w 1965 roku w sopockim non-stopie, w momencie kiedy był u szczytu sławy (jako muzyk!). Do dziś słucham z przyjemnością płyty Polan.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miło się czyta takie opinie fana o swoim idolu. Minęło blisko pół wieku, a Pan Andrzej wspomina o uściśnięciu dłoni Pana Piotra. To rzeczywiście musi być wielka fascynacja !
      Pozdrawiam serdecznie obu Panów
      Grzegorz

      Usuń
  2. 22 maja 2017 r. zmarł Piotr Puławski, wspaniały muzyk [*] "House Of The Rising Sun" śpiewane przez niego robiło wrażenie niemal takie, jak oryginał. Z muzyką polskich zespołów tzw. big beatu zetknąłem się dopiero w dojrzałych latach, jako punkowiec szukający muzycznych źródeł czyli tzw. garage punk lat 60-tych. Polanie byli dla mnie w ścisłej czołówce takich kapel, podobał mi się też "lekko cwaniacki uśmiech" Puławskiego, zarejestrowany chyba w dwóch materiałach filmowych. Szkoda gościa i tyle. Punkrocker

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To strasznie smutna wiadomość. Zmarł wspaniały muzyk, cześć Jego pamięci!
      Ja osobiście nie znałem Pana Piotra, ale z tych kilku maili, które wymieniliśmy wyłania się obraz człowieka energicznego i skorego do pomocy, wspaniałego rozmówcy.
      Niestety, Pan Piotr zmarł w poniedziałek, sądząc ze zdjęć zamieszczonych na Jego koncie na FB, po ciężkiej chorobie. Niech spoczywa w pokoju!

      Usuń
  3. Pamietam wystep Piotra Pulawskiego we Wroclawiu gdy Polanie wystepowali z zespolem Niebiesko-Czarni. Ten koncert byl wspanialym zaprzeczeniem komunistycznej indoktrynacji. Byl to moment wolnosci od sowieckiej opresji. Cieszyla mnie muzyka Polan i przyjazn miedzy nimi. Wszystko co dobre musi sie niestety skonczyc. Nie zapomne Piotra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za wspomnienie o niedawno zmarłym Piotrze Puławskim.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  4. Piotr Puławski(Peter Steiman)urodził się w Niemczech. Jak wyglądało jego dzieciństwo,skąd rodzice wzięli się w Niemczech, czy ktoś to wie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po zamieszczeniu biogramu udało mi się skontaktować z Panem Piotrem na facebooku. Pan Piotr podał datę urodzenia, wyjaśniliśmy niektóre nieścisłości. Na moje pytanie o miejsce urodzenia, Pan Piotr nie chciał odpowiedzieć, co ja uszanowałem i nie podejmowałem tego tematu.
      Nie potrafię więc na Pana pytanie odpowiedzieć. Może ktoś z czytelników pomoże?
      Pozdrawiam.

      Usuń
  5. Piotrek
    Zarówno w podstawówce, liceum, czy później, na uczelni, miałem zawsze właściwie jednego bliskiego kolegę, do wspólnej nauki. Nie były to aż przyjaźnie, raczej kolegowanie po szkole w jednym lub drugim domu wynikające z konieczności odrabiania lekcji, z pośpiesznymi przejadkami serwowanymi czasami przez rodziców. W liceum niemal codziennie przez ponad trzy lata takim poszkolnym moim towarzyszem był serdeczny i bardzo lubiany przeze mnie Piotrek Puławski.
    Piotrek mieszkał ze swoja mamą w ciasnej i kiszkowatej jednookiennej stróżówce na parterze starej rudery pamiętającej czasy zaborów. Był to dom przy ul. Wiśniowej 37 (obecnie, po przebudowie, są tam biura Urzędu Dzielnicy Mokotów). Trudno było tam siedzieć, a jeszcze trudniej uczyć się i odrabiać lekcje.
    Piotrek bywał u nas codziennie. Oczywiście uczyliśmy się razem, ale jeszcze bardziej słuchaliśmy w kółko radia. Jazzu i rodzącego się big-bitu. Imponował mi swoimi zdolnościami i osiągnięciami. W szkole podstawowej chodził do szkółki latania i wakacje szkolne spędzał na obozach szybowcowych między innymi na słynnej górze Żar (761 m, między Żywcem a Bielsko-Białą) zdobywając już w liceum pierwsze diamenty odznaki szybowcowej. Również wcześnie, jeszcze w swoim skromnym mieszkaniu sam uczył się grać na gitarze i banjo. Robił to z taką determinacją, że mając piętnaście lat grywał już w dixielandowym zespole Vistula Stompers. W latach 1958-1960 grywał też w swingtecie Janusza Zabieglińskiego.
    Piotrek znalazł u nas prawdziwy dom. Rodzice go bardzo lubili, a on sam imponował mi, zarówno szybownictwem, jak i zdolnościami muzycznymi. Był przy tym bardzo uczynny i skromny. Poprosiłem go, by pouczył mnie grać na gitarze. I zrobił to! Ćwiczył ze mną godzinami. Po roku już swobodnie sobie pogrywałem i podśpiewywałem, jednak z różnicą klasy do nauczyciela. On miał duszę do gitary, a ja nie (ale na rajdy i obozy wystarczyło). Nadal często uczyliśmy się razem w moim domu na Różanej. Wtedy jednak już pasjonowała mnie radiotechnika.
    Wiosną 1960 roku Piotrek zniknął z moich oczu i ze szkoły. Spotkałem go później przypadkowo na ulicy. Mógł to być rok 1965. Byłem wówczas studentem Politechniki. On, nieco zażenowany porzuceniem szkoły przed maturą powiedział mi, że ma zamiar braki nadrobić i zdać egzamin maturalny. Powiedział też z dumą, że tworzy nowy zespół muzyczny o nazwie Polanie. Później już nigdy go nie widziałem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Panu dziękuję za te piękne wspomnienia związane z Panem Piotrem. Oby więcej było takich pięknych opisów tamtych czasów.
      Jeszcze raz Panu dziękuję
      i pozdrawiam serdecznie
      Grzegorz

      Usuń
  6. Całość wspomnień o Piotrze Puławski
    https://refleksyczasu.wordpress.com/piotrek/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także zapraszam do odwiedzenia Pana bloga.
      Pozdrawiam serdecznie
      Grzegorz

      Usuń
  7. Przejmujące wspomnienia, zupełnie nie zdawałem sobie sprawy jak bogaty był jego zyciorys i dokonania. Uslyszałem o Polanach gdy powrocili z pierwszego tourne zagranicznego i mieli busa ( Mercedes), a jakis czas potem zobaczylem go na koncercie w Hali Gwardii - był niesamowity, jak Eric Burdon, wywołał wśród publicznsci ogromny entuzjazm, a potem nic....nie wiedzialem, ale pamiętałem o tym wybitnym wokaliście i muzyku ( w miedzyczasie t.j. 1994-97 mieszkałem u wylotu Rozanej w Al Niepodleglości, to byla przez pewien czas moja dzielnica, na Wisniowej 37 bywałem na wezwanie komornika ). Teraz czytam to, dziękuję za informację, a On niech odpoczywa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za ten, dość osobisty, komentarz.
      Pozdrawiam.

      Usuń